czwartek, 27 czerwca 2013

Self-portrait - NARCYZ

Moja praca dyplomowa z zakresu malarstwa, pod kierunkiem prof. dr. hab. Marka Szymańskiego.

Autokomentarz:

W ramach pracy dyplomowej prezentuję cykl autoportretów zatytułowany „Self-portrait - Narcyz”.  W ramach cyklu wykonałam sześć obrazów o formacie 50x70cm, techniką akrylu na płótnie.
Podtytuł „Narcyz” sugeruje, że myślą przewodnią pozostaje narcyzm w potocznym, intuicyjnym ujęciu: jako nie do końca odpowiedzialna, nadmiernie rozwinięta miłość własna (podczas gdy w ujęciu współczesnej psychologii mówilibyśmy o patologicznej miłości do siebie).
Pojmowałabym ją jako czystą próżność dyktującą wybór siebie na modela i podmiot działań – do czego mogłoby uprawniać mnie przekonanie o własnej doskonałości. Z drugiej strony jako permanentny i niezachwiany stan zakochania w sobie – pełna akceptacja siebie, przy świadomości własnych niedoskonałości, niezależnie od opinii innych.
Pierwsza postawa mogłaby prowadzić do zbędnych upiększeń czy prób dokładnego dokumentowania, ale drugie podejście, do którego się skłaniam, pozwala mi na szerokie poszukiwanie tożsamości, celebrowanie własnego wnętrza, aspiracji czy zwyczajnych upodobań artystycznych. Z takim nastawieniem mogę pozwolić sobie na wszelkie działania bez obaw o oszpecenie, dekonstrukcję czy pozbawione logicznego objaśnienia deformacje.
Decyduję się na przedstawienie siebie przez pryzmat tego jak sama siebie interpretuję i, poniekąd, jak chciałabym być widziana, nie przywiązując większej wagi ani do podobieństwa, ani do staranności przedstawień, w izolacji od opinii z zewnątrz.
Stan nieustającego, beznadziejnego zakochania w sobie owocuje przede wszystkim szybkim i gwałtownym sposobem malowania, intuicyjnym, brutalnym budowaniem formy nie tylko pędzlem, ale i sensualnym kontaktem z obrazem podczas malowania palcami – a i niekiedy rozcierania farby śliną.  Praca nad detalem nie dominującą, prawą, lecz lewą ręką wymusza jeszcze głębsze skupienie i pochylenie nad sobą.
Tym, co czyni moje obrazy autoportretami staje się zatem nie podobieństwo, lecz osobisty kontakt z nimi. Decyzje podejmowane były nie poprzez logiczne rozważania, lecz zupełnie bezkrytycznie, z pełnym zaufaniem do własnych intuicyjnych działań - nawet pomimo świadomości ich niedoskonałości.








Przewidziana ekspozycja w sposób rozproszony, co podkreśla różnorodność przedstawień i powiększa dystans między prezentowanymi wizerunkami.